W takiej kreacji zaśpiewała hit Rodowicz. Doda jak na oscarowej gali. Prawdziwa "lady in red". W takiej kreacji zaśpiewała hit Rodowicz. Marcin Wolniak 02.06.2023 22:39. Doda zaśpiewała na• Słucham singli promujących płytę: „W sumie nie jest źle” i „Hello” i nie słyszę Maryli z „Kolorowych jarmarków”. - To zupełnie inne utwory. Zupełnie inna płyta. Jeszcze kilka miesięcy temu w planach nie miałam nagrania nowego materiału. Wtedy poznałam autora większości piosenek, które ostatecznie znalazły się na „Ach świecie…”: Witolda Łukaszewskiego. Wcześniej nie miałam pojęcia, że taka osoba w ogóle istnieje. I nagle okazało się, że teksty napisane przez młodszego ode mnie mężczyznę są jakby napisane przeze mnie dla mnie. W pełni się z nimi utożsamiam. „Wstaję i od razu chce się żyć / I na tyle lat, co już mam / Całkiem niezły jest mój stan” - prawda, że dobre? • Prawda. Ale też zupełnie inne muzycznie od Maryli Rodowicz, którą znam. - Płyta odpowiada mi także niesamowicie muzycznie. Autor jest gitarzystą i wymyślił przepiękne akustyczne ballady. Od razu podbiły moje serce. To płyta kompletnie pozbawiona elektotroniki. Oldskulowa. Z producentem - Maćkiem Muraszko - nawet przez moment nie zastanawialiśmy się, czy jest to forma odpowiednia dla stacji radiowych, czy właściwa. Po prostu zaczęliśmy nagrywać dla samych siebie, bo była piękna. • Nie boi się pani, że nie przypadnie jednak do gustu słuchaczom kochającym Marylę biesiadną i taneczną? - Tym razem jestem zamyślona, rozmarzona, tęskniąca. Ale to się podoba. Na mojej stronie internetowej działa forum, w którym fani od razu piszą, co myślą o mojej nowej kreacji, czy piosence. Tym razem usłyszałam bardzo wiele ciepłych słów. Pisali, że po usłyszeniu singli już się nie mogą doczekać całej płyty, ale też - co bardzo mnie cieszy - że to powrót do starej balladowej, folkowej Maryli. Rzeczywiście: „Ach świecie...” wypełniony jest wzruszającymi balladami, z folkiem i bluesem w tle. • To przede wszystkim też niezwykle obszerna płyta. - To prawda. Początkowo okazało się, że mam 50 utworów i trudno było mi się rozstać z każdym z nich. Początkowo zmniejszyłam ich liczbę do 30. Potem z bólem w sercu do 20. Ostatecznie nagraliśmy 16 utworów. Proponowano mi skrócenie płyty do 12, ale postawiłam na swoim. Nie mogłam zdecydować się np. żeby odpuścić tak bliskie mojemu serca utwory Andrzeja Brzeskiego „Zajączek słońca” i „Piosenka dla przyjaciela”. Na szczęście udało się je obronić. • A co z pozostałymi utworami? - Nie skreśliłam ich na dobre. Postanowiłam nagrać kolejną płytę. Zupełnie inną, bo taneczną, ale to jeszcze pieśń dalekiej przyszłości. Na razie odliczam dni do tej premiery. • Album trafi do sprzedaży 15 września. W dniu premiery wystąpi pani na 54. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu z jubileuszowym koncertem z okazji 50-lecia swojej pracy artystycznej. Jak to z tym Opolem naprawdę było? - Wszystko zaczęło się w maju, kiedy Kayah mająca występować w moim jubileuszowym koncercie poinformowała, że nie wystąpi w proteście przeciwko cenzurze. Dalej poszło lawinowo, bo w geście solidarności wycofali się kolejni artyści i Opole upadło. Kiedy podano nowy termin festiwalu, większość wróciła. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. W tym roku świętuje jubileusz 50-lecia, a gdzie jeśli nie w Opolu mogłabym świętować? To będzie mój 37 występ na tamtej scenie. Wiąże mnie z nią więcej niż połowa mojego zawodowego życia. • A Kayah zaśpiewa? - Kayah będzie wtedy występować z Bregowiczem, ale nawet gdyby miała wolny termin to nie wiem, czy byłaby tym zainteresowana. Pojawi się jednak wielu innych gości, którzy zaśpiewają moje piosenki w nowych oryginalnych wykonaniach. Przyznam, że czasami w zaskakujących nawet dla mnie. Będzie Pectus i Blue Cafe. Razem z Cleo i Dodą zaśpiewam „Damą być”. To będzie wykonanie w konwencji żartu i właśnie staramy się zgrać kreacje. Wysłałam im zdjęcie swojego stroju prosząc żeby przygotowały dla siebie także coś w konwencji bajkowej. Ale nie wiem jak będzie, bo po Dodzie można się wszystkiego spodziewać (śmiech). • Pani kreacje sceniczne to temat na osobną rozmowę. W „W sumie nie jest źle” pojawia się pani w niesamowitych stylizacjach; pięknych wielowarstwowych sukniach. - Staram się. Te same kreacje pojawią się na trasie koncertowej do płyty. Dużo przebierania będzie też w Opolu. Wystąpię w sześciu kreacjach. Na przebranie będę miała 3-4 minuty, czyli tyle ile będą trwały piosenki wykonywane przez moich gości. Będą musiała się sprężać, ale mam nadzieję że podołam i to będzie dla widzów bardzo zaskakujące. • A potem będzie trasa koncertowa, której etapem jest też występ w Lublinie. To też wymagać będzie sprężania się. - Koncerty będziemy grać w każdy weekend, czyli piątek, sobotę i niedzielę aż do połowy stycznia. To wymaga ogromnego wysiłku fizycznego. Dlatego cały czas buduję kondycję. Jeśli mogę to nawet codziennie gram przez 1,5 godziny w tenisa. Dzięki temu dam radę występować trzy razy w tygodniu przez 2,5 godziny. O głos się nie martwię. Tak już mam, że wystarczy jak dobrze się wyśpię, a on mnie nie zawiedzie. • Śpiewa pani od 50 lat. Jak w tym czasie zmieniała się polska scena muzyczna? - Zaczynałam w latach 70. To była zupełnie inna rzeczywistość. Była jedna rozgłośnia radiowa i jeden program telewizyjny, ale było łatwiej, bo grały one wtedy chętnie polską muzykę. Lata 80. były bardzo trudne ze względu na sytuację społeczno-polityczną. Muzycznie to także nie był dla mnie dobry okres, bo wtedy ludzie pokochali rock, którego teksty doskonale wpisywały się w ich nastroje. Cały czas jednak funkcjonowałam, aż do lat 90., kiedy mój mąż wrócił ze sklepu i powiedział, że wszyscy mają płyty kompaktowe i tylko ja nie. Wpadłam w panikę, że za tym wszystkim nie nadążam. Agnieszka Osiecka pożyczyła mi pieniądze na studio i zaczęłam nagrywać swoje największe hity w nowych wersjach. Tak powstała płyta Full. Potem wydawał moje płyty mąż, ale ostatecznie odsprzedał mnie Uniwersalowi. Był to dla mnie trudny moment, ale wyszłam na prostą. Teraz jest już tylko lepiej. • A jak przez te 50 lat zmieniała się pani muzycznie? - Wciąż lubię, to co lubiłam pół wieku temu, ale bardzo się też rozwinęłam i to głównie dzięki swoim dzieciom. W latach 90. z pokoju mojego syna dolatywało The Who, a od córki: Presley. Ja byłam po środku i słuchałam bardzo różnych wykonawców. Razem z dziećmi zachłysnęłam się grupą Quinn. A potem młodszy syn wyciągnął mnie do Belgradu na koncert AC/DC. Byłam olśniona nie tylko energetyczną muzyką, której słucham do dziś, ale i oprawą pirotechniczną koncertu. Kiedy wróciłam, od razu powiedziałam swojemu menadżerowi, że podczas letniej trasy koncertowej chce mieć takie same. I były błyski i wybuchy. Było cudownie. Na zakończenie trasy zapytałam o swoje honorarium. Okazało się, że nie ma już nic, bo wszystkie pieniądze pochłonęła pirotechnika. Dlatego na koncertach już jej nie ma, ale fascynacja AC/DC została. • A czego słucha pani prywatnie? - W samochodzie radia, bo dzięki temu mam przegląd nowości i doskonałą lekcję poglądową. W domu najbardziej lubię ciszę. Maryla Rodowicz zaśpiewa w niedzielę na koncercie kończącym 60. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Występ już za parę godzin, ale gwiazda po poprzednim wieczorze może mieć nie lada problem. Artystka podzieliła się swoimi obawami na Instagramie. Maryla Rodowicz była gwiazdą 58. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Super Express ujawnia jednak, że diwa zaledwie godzinę przed koncertem TRAFIŁA DO SZPITALA! Co się dzieje ze zdrowiem królowej polskiej piosenki? Czy festiwal mógłby odbyć się bez piosenek Rodowicz? W Opolu odbył się koncert "Wielkie przeboje małego ekranu". Drugiego dnia Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki widzowie mogli usłyszeć takie szlagiery jak "Przed nocą i mgłą", "Czterdziestolatek", "M jak miłość", "Uciekaj moje serce", "Wojna domowa", "Życie jest nowelą". Jedną z gwiazd była oczywiście Maryla Rodowicz. Okazuje się jednak, że zanim stanęła na scenie, była hospitalizowana. Rodowicz w szpitalu. Koncert w Opolu mógł się odbyć bez "Małgośki"?Super Express ujawnił, że o godzinie 19:00, czyli godzinę przed koncertem Maryla Rodowicz trafiła do szpitala z powodu problemów z gardłem. Gwiazda nie skomentowała informacji o hospitalizacji, ale na Facebooku opublikowała zdjęcie naklejki z napisem „dzielny pacjent”.Finalnie Rodowicz pojawiła się na scenie w Opolu, wykonując przeboje „Małgośka” i „Wielka woda”. 1 / 11. Początkowo planem Maryli Rodowicz nie było zrobienie kariery muzycznej. Po ukończeniu liceum została studentką Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.
Maryla Rodowicz świętuje w tym roku 50-lecie pracy artystycznej. Z tej okazji odbędzie się uroczysty jubileusz, w czasie którego wystąpi wielu artystów. Koncert jubileuszowy Maryli Rodowicz został zaplanowany na 15 września - pierwszy dzień festiwalu w Opolu. Maryla Rodowicz zapowiada, że to będzie duże wydarzenie muzyczne. Wokalistka zaśpiewa swoje największe hity, takie jak "Małgośka" czy "Sing sing". Towarzyszył jej będzie chór oraz orkiestra. "Będzie wiele spektakularnych kostiumów. Myślę, że jak pojawię się w pierwszym stroju, to będzie efekt wow! Jestem pewna, że komentarze będą równie gorące, co przy okazji jednej z moich sylwestrowych kreacji. Ale nie zdradzę, co szykuję!" - powiedziała Na jubileuszu Maryli Rodowicz wystąpi wiele gwiazd. Na scenie zobaczymy Dodę, Braci Cugowskich, Kasię Popowską, Feel, Red Lips, Pectus. Zapowiada się ciekawy wieczór! Będziecie oglądać?
Od kilku dni byliśmy świadkami zamieszania związanego z jubileuszem Maryli Rodowicz z okazji jej 50-lecia na scenie. Najpierw z występu zrezygnowała Kayah (o którą Maryla Rodowicz "walczyła"), potem Katarzyna Nosowska, w międzyczasie także zespół Audiofeels. Ostatecznie zrezygnowała także sama Maryla Rodowicz. Diwa polskiej sceny kolejny raz pokazała, że wiek nie gra roli, jeśli masz do siebie dystans. Maryla Rodowicz podczas Opola 2021 pojawiła się w jaskrawozielonej sukni z wymownymi napisami. Jej fani zobaczyli ze sceny "dziwadło", "mega", "sexy" - przesadziła? Występ Maryli Rodowicz w Opolu Opole 2021 trwa w najlepsze. Od 3 września fani polskiej muzyki mogą emocjonować się występami kultowych artystów i podziwiać najsłynniejszy festiwal estradowy w Polsce. Nie mogło zabraknąć tam Maryli Rodowicz, która za każdym razem zapewnia dawkę nie tylko swoich szlagierów, ale i modowe inspiracje. Czasem kończy się to wielkim kiczem, ale czy nie na tym polegają eksperymenty ze scenicznymi kostiumami? I tym razem Maryla postanowiła pokazać Polakom, że modą trzeba umieć się bawić! Na scenie pokazała się w zielonym kostiumie z błyszczącego materiału przypominającego dmuchane zabawki. Miała do tego kurtkę z wielkimi płomieniami, a całość pokrywały kolorowe kwiaty. Jednak nie to było szokującym elementem stroju... Kontrowersyjny projekt Projektant skandalicznej sukni, Tomasz Armada, przedstawia swoje stylizacje jako "antymodę". Nie da się ukryć, że jego niektórym projektom daleko do mainstreamowej estetyki, choć wcale nie oznacza to, że artysta nie odnajduje się na wielkich wydarzeniach. Cała Polska zobaczyła efekt jego współpracy z Anią Zeman, która stworzyła zielony kostium, na którym Armada mógł namalować barwne kwiaty i dodać printy ze swojej nadchodzącej kolekcji. A były to nie byle jakie grafiki z wymownymi napisami: "czupiradło", "dziwadło", "fajnie", a nawet "szmaciura". Czy to aluzje do komentarzy hejterskich, które mogła dostawać na przestrzeni Maryla Rodowicz? Nie od dzisiaj wiadomo, że polska diwa kocha szokować barwnymi stylizacjami, które trafiają na pierwsze strony serwisów plotkarskich. Piosenkarka na tym etapie musi niespecjalnie przejmować się krytyką, ale postanowiła pokazać ludziom, co myśli o komentarzach. Królowa dystansu "Wspaniała współpraca 💚" komentuje sama projektantka, a fani są równie zachwyceni. "Najpiękniejsza!", "stylizacja pt. materac dmuchany plażowy kolorowy bardzo mi się podobała", czy "zawsze kolorowo i z pazurem" to tylko niektóre z pochlebnych komentarzy pod jej postem. Dystans Maryli Rodowicz i modowy eksperyment przypadł widzom do gustu. A wy co myślicie? Wypada czy nie wypada? Zobacz także: Na "żołnierza" czy w pozycji "embrionalnej". To, jak śpisz, mówi wiele o twoim zdrowiu "Zamknąć ci usta skoblem" - w nowym utworze Misia Furtak ostro komentuje słowa ministra Czarnka Angelina Jolie po raz pierwszy tak szczerze o rozstaniu z Bradem Pittem i przemocy. Chce, aby jej rodzina żyła w spokoju